Tu jest link do mojego nowego bloga...można obejrzeć moje obrazy...
amfilada.blogspot.com/
Tulia
Jasmine
Gali
Monika
Met
Migrena
Moira
Goya
Ax1
Katarzynka
czerwona oranżada
......................................
MUZYKA...
do tańca
muzyka do przytulania...
amfilada.blogspot.com/
Jasmine
Gali
Monika czerwona oranżada
......................................
MUZYKA...
do tańca
muzyka do przytulania...
Witam po długiej przerwie...
[01.09.10/14:25]
Miałam długie wakacje...Bardzo się stęskniłam za Wami i Broszką...
Plener był wspaniały...poznałam sporo ciekawych ludzi o tej samej pasji malarskiej, z poczuciem humoru, z nastawieniem dzielenia się tym czego sami się nauczyli...namalowałam siedem obrazów...z czego przedstawiam pięć bo nie mam zdjęć więcej...



Plener był wspaniały...poznałam sporo ciekawych ludzi o tej samej pasji malarskiej, z poczuciem humoru, z nastawieniem dzielenia się tym czego sami się nauczyli...namalowałam siedem obrazów...z czego przedstawiam pięć bo nie mam zdjęć więcej...



Moje twory...
[29.07.10/00:59]
Obiecałam, że wstawię zdjęcia skończonego obrazu według El Greca...na tym obrazie na prośbę zamawiającego zmieniłam kolor płaszcza i nogawki spodni...i nie przerażajcie się manierą wydłużania postaci...El Greco tak ma...kolory niestety nie takie bo zdjęcie nie bardzo wyszło...
.jpg)
A teraz zdjęcie moich tworów w stylu Shabby Chic...są to trzy piórniki...jeden na kredki akwarelowe...drugi na pędzle...trzeci na ołówki...no i moja letnia torebka...

a to piórniki w stylu Shabby Chic...
.jpg)
Wieczorem jeszcze do Was zajrzę...i wiuuuu na plener...ahoj PRZYGODO !!!!!
.jpg)
A teraz zdjęcie moich tworów w stylu Shabby Chic...są to trzy piórniki...jeden na kredki akwarelowe...drugi na pędzle...trzeci na ołówki...no i moja letnia torebka...

a to piórniki w stylu Shabby Chic...
.jpg)
Wieczorem jeszcze do Was zajrzę...i wiuuuu na plener...ahoj PRZYGODO !!!!!
Podziękowania i plener...
[26.07.10/22:33]
W piątek jadę na plener malarski...przygotowania trwają intensywne i mam dużo jeszcze do zrobienia...kończę sobie szyć letnią torebkę...taka artystyczna będzie...jak skończę to wstawię zdjęcie jeszcze przed wyjazdem...obraz według El Greca skończyłam...bardzo się podobał...czekam na zdjęcia...też wkleję....
No i jak wiecie wygrałam konkurs...mój komiks się podobał i miałam dobre oceny...a jak go zrobiłam to miałam go nie dawać bo nie podobał mi się...moja córka mnie namówiła i wstawiłam....
i teraz się cieszę jak ta głupia...odtańczyłam nawet dziabąga z radości jak przeczytałam niusa...
dziabąg to taniec rodowy na wszelkie radosne chwile w rodzinie....jeszcze raz dziękuję za wpisy, komentarze, oceny, ciepłe słowa...bardzo mnie budowały i podnosiły na duchu...utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto tworzyć i pokazywać ludziom...nawet tworzenie takich małych form daje wielką radochę...
teraz szkicuję na płótnach architekturę do malowania na plenerze...uściski Wam przesyłam...
No i jak wiecie wygrałam konkurs...mój komiks się podobał i miałam dobre oceny...a jak go zrobiłam to miałam go nie dawać bo nie podobał mi się...moja córka mnie namówiła i wstawiłam....
i teraz się cieszę jak ta głupia...odtańczyłam nawet dziabąga z radości jak przeczytałam niusa...
dziabąg to taniec rodowy na wszelkie radosne chwile w rodzinie....jeszcze raz dziękuję za wpisy, komentarze, oceny, ciepłe słowa...bardzo mnie budowały i podnosiły na duchu...utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto tworzyć i pokazywać ludziom...nawet tworzenie takich małych form daje wielką radochę...
teraz szkicuję na płótnach architekturę do malowania na plenerze...uściski Wam przesyłam...
Takie tam dyrdymały...
[16.07.10/01:57]
Jest środek nocy a u mnie na termometrze 31`C jest...trawa wyschła na osiedlu i jest teraz żółta i chrzęści pod stopami...kurde...gdzie ja będę za parę lat... cosik czuję, że Japonia nam się nie udała ale pustynia może się udać...i będą dwa miesiące opadów na wiosnę aż podtopi i rzeki wyleją a potem susza...
bajdurzę z tego upału...tak dzisiaj przygrzało, że mi się zwoje mózgowe po prostowały...
a pani wet od mojego psa skierowała mnie z nim do psiego psychologa i okazało się że mu siadła psychika...wszystko przez tę przeprowadzkę...w poprzednim domu miał ogród ogrodzony i czuł się panem od urodzenia...od roku mieszkamy na osiedlu i chodzi na smyczy bo wszystkie psy to nieprzyjaciele...jak mogą chodzić po jego obsikanym codziennie terenie...spuszczać go nie mogę bo z niego Rambo się zrobił i nawet nie daje spokoju tym psom półkilówkom...pozagryzał by wszystkie...ledwo go można na smyczy utrzymać...ze złości ziemię pazurami drapie...no i do tego doszły te nieszczęsne ptaszki na jego balkonie...i te łapy tak cmokał wściekle...
ale teraz jak ptaszki odleciały to już mniej te łapy wylizuje...
na przyszłość żadnych ptaszków...a i kotów...a tak chciałam mieć koteczka...całe swoje życie miałam jakiegoś koteczka...jedna kotka to była ze mną 19 lat...
przeczytałam co napisałam w tym poście i się sama zadziwiłam jak ględzę...chyba nie puszczę go...albo puszczę...co mi tam...Wy też się zadziwcie...to też moje życie jest codzienne...które jednak lubię...
zrobiłam komiks...poczytajcie i oceńcie...a robiłam go po nocach bo ostatnio mi się nawarstwiło dużo malowania...bo niedługo plener jest...
bajdurzę z tego upału...tak dzisiaj przygrzało, że mi się zwoje mózgowe po prostowały...
a pani wet od mojego psa skierowała mnie z nim do psiego psychologa i okazało się że mu siadła psychika...wszystko przez tę przeprowadzkę...w poprzednim domu miał ogród ogrodzony i czuł się panem od urodzenia...od roku mieszkamy na osiedlu i chodzi na smyczy bo wszystkie psy to nieprzyjaciele...jak mogą chodzić po jego obsikanym codziennie terenie...spuszczać go nie mogę bo z niego Rambo się zrobił i nawet nie daje spokoju tym psom półkilówkom...pozagryzał by wszystkie...ledwo go można na smyczy utrzymać...ze złości ziemię pazurami drapie...no i do tego doszły te nieszczęsne ptaszki na jego balkonie...i te łapy tak cmokał wściekle...
ale teraz jak ptaszki odleciały to już mniej te łapy wylizuje...
na przyszłość żadnych ptaszków...a i kotów...a tak chciałam mieć koteczka...całe swoje życie miałam jakiegoś koteczka...jedna kotka to była ze mną 19 lat...
przeczytałam co napisałam w tym poście i się sama zadziwiłam jak ględzę...chyba nie puszczę go...albo puszczę...co mi tam...Wy też się zadziwcie...to też moje życie jest codzienne...które jednak lubię...
zrobiłam komiks...poczytajcie i oceńcie...a robiłam go po nocach bo ostatnio mi się nawarstwiło dużo malowania...bo niedługo plener jest...
Stolik do kawy...
[13.07.10/20:29]
Stolik miał dłuższe nóżki i uszkodzony blat pośrodku...nóżki skróciłam a uszkodzony ubytek pośrodku blatu wielkości deserowego talerzyka wyrównałam pastą szpachlową...gdy wyschła cały blat zeszlifowałam elektryczną szlifierką...
następnie pomalowałam farbami akrylowymi metodą przecierania...tam gdzie miały być przyklejone serwetki pomalowałam białym akrylem kwadratowe pola...
bo na białym lepiej się prezentuje wzór z serwetek...
wykonałam decoupage i podmalowałam brzegi serwetek aby postarzyć wzór...
po wyschnięciu pomalowałam lakierem bezbarwnym matowym....
i oto tak wygląda teraz mój stoliczek do kawy...

następnie pomalowałam farbami akrylowymi metodą przecierania...tam gdzie miały być przyklejone serwetki pomalowałam białym akrylem kwadratowe pola...
bo na białym lepiej się prezentuje wzór z serwetek...
wykonałam decoupage i podmalowałam brzegi serwetek aby postarzyć wzór...
po wyschnięciu pomalowałam lakierem bezbarwnym matowym....
i oto tak wygląda teraz mój stoliczek do kawy...
